A gdy On był w Betanii, w domu Szymona trędowatego i siedział przy stole, przyszła niewiasta, mająca alabastrowy słoik czystego olejku nardowego, bardzo kosztownego; stłukła alabastrowy słoik i wylała olejek na głowę jego. A niektórzy mówili z oburzeniem między sobą: Na cóż ta strata olejku? Przecież można było ten olejek sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim. I szemrali przeciwko niej. Ale Jezus rzekł: Zostawcie ją; czemu jej przykrość wyrządzacie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze macie pośród siebie i gdy zechcecie, możecie im dobrze czynić, mnie zaś nie zawsze mieć będziecie. Ona, co mogła, to uczyniła; uprzedziła namaszczenie ciała mego na pogrzeb. Zaprawdę powiadam wam: Gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła.

Ewangelia Marka 14,3-9

Niedziela Palmowa. Wkraczamy w Wielki Tydzień. Jakiś czas temu, nikt jeszcze nie sądził, że przyjdzie nam go przeżywać bez możliwości uczestniczenia we wspólnych nabożeństwach. Nikt nie przypuszczał, że w tym szczególnym dla chrześcijan czasie, kościoły zostaną zamknięte. Czas pandemii ogarniający od kilku tygodni właściwie cały świat sprawia, że musimy pozostać w naszych domach. Wyjątkowy staje się zatem dla nas, tegoroczny Wielki Tydzień i Wielkanocne Święta. Musimy szczerze przyznać, że nawet w Wielkim Tygodniu zwykle byliśmy zabiegani, zaabsorbowani zakupami i świątecznymi przygotowaniami. W tym roku jest inaczej. Nasze życie z konieczności wyhamowało. Jesteśmy w domach, mamy więcej czasu na refleksje, także te związane z Wielkim Tygodniem. Warto swoje myśli skupić nad poselstwem ewangelii, zanurzyć się w Bożym Słowie i z kart Pisma Świętego czerpać pociechę i inspirację do życia.

Niedziela Palmowa przypomina nam o wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Jednak dzisiejszy tekst skupia naszą uwagę wokół bezimiennej, zwykłej kobiety, która zrobiła coś wyjątkowego. Przyszła do domu, gdzie zatrzymał się Pan Jezus i drogim, pachnącym olejkiem namaściła Jego głowę. Rzecz dzieje się w Betanii, niewielkiej wiosce położonej w pobliżu Jerozolimy. Kobieta ta, jak sam Zbawiciel to określa, „uprzedziła namaszczenie ciała” Jego na pogrzeb. Kilka dni później ten pogrzeb Jezusa miał miejsce.

Zwyczajem Wschodu, ciało zmarłego przed złożeniem do grobu kąpano, a potem namaszczano olejkiem. Flakonik, w którym znajdował się olejek rozbijano, a potłuczone kawałki składano do grobu wraz z ciałem zmarłego. W przypadku śmierci Jezusa nie miało to jednak miejsca. Zbliżał się sabat, a ci, którzy zatroszczyli się o Jego ciało nie zdążyli po zdjęciu z krzyża namaścić Go przed złożeniem do grobu. Czas bowiem naglił. Czynność tą postanowiono odłożyć na dzień po sabacie. Dlatego też, w wielkanocny poranek niewiasty podążały do grobu, by dopełnić zwyczaju namaszczenia. Nie uczyniły tego jednak, bowiem w grobie Jezusa już wtedy nie było. On zmartwychwstał!

To właśnie niewiasta z alabastrowym słoikiem czystego, czyli prawdziwego olejku narodowego (były bowiem także podróbki) namaściła ciało Jezusa na pogrzeb. Zbawiciel nam o tym mówi: „Ona, co mogła, to uczyniła; uprzedziła namaszczenie ciała mego na pogrzeb.” (Mk 14,8)

Jej czyn wzbudził jednak oburzenie wśród gości zgromadzonych w domu Szymona trędowatego. Uznali ten gest za niepotrzebną rozrzutność i marnotrawstwo. Specyfik ten był bowiem bardzo kosztowny, jak zauważają uczestnicy uczty, „można było ten olejek sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim.” (Mk 14,5) Hojność kobiety razi zgromadzonych. Jeden denar (rzymska moneta) w tamtych czasach był dzienną zapłatą za pracę. Trzeba było pracować cały rok, aby nabyć tak drogi perfum. Składając zeznanie podatkowe podajemy w nim wysokość naszych rocznych dochodów. Taka była właśnie wartość olejku, który kobieta wylała na głowę Jezusa.

Zapewne i nas zastanawia, czym kierowała się w swoim zachowaniu. Ewangelia niewiele nam o tym mówi. Nie znamy nawet jej imienia. Możemy tylko przypuszczać, że to wielka miłość do Jezusa skłoniła ją do tego pełnego oddania czynu. Chociaż w oczach innych był postrzegany jako ekstrawaganckie zachowanie, jej postawa nie poszła w zapomnienie, na co od razu wskazał Jezus. Wszędzie tam, gdzie głoszona jest ewangelia o Jezusie Chrystusie, tam też mowa jest o tym, co ona uczyniła.

Ta historia niesie i dzisiaj nam, konkretne przesłanie. Ile my w naszej miłości dajemy Jezusowi? Co cennego możemy mu ofiarować? Jezusowi nie chodzi dzisiaj o nasze „kosztowne perfumy”, cokolwiek nimi jest w naszym życiu. On nie chce takich ofiar. To życie człowieka jest największą wartością. To swoje życie chciejmy ofiarować Jezusowi w ten sposób, by było dla Niego miłą wonnością. Każdy nasz dzień, każda myśl, zachowanie czy działanie powinno Mu się podobać. Nie możemy dla Niego żyć i służyć Mu tylko „od święta”.

W Niedzielę Palmową Jezus, witany był przez rozentuzjazmowany tłum palmowymi gałązkami i okrzykami, a potem ten sam tłum życzył Mu śmierci. Tak niestały i chwiejny może być człowiek. Jezus doskonale o tym wiedząc, nie wycofał się z dzieła, dla którego przyszedł na ziemię. Wkraczając do Jerozolimy miał świadomość rychłej śmierci. Wzgardzony i opuszczony, złożył w ofierze swoje życie za nasze grzechy. Przez swoją śmierć Jezus stał się naszym Odkupicielem.

A czy Ty oddałeś Mu to, co najcenniejsze? Czy związałeś z Nim swoje życie? Oddaj mu siebie samego i żyj w służbie dla Niego! Amen.

ks. Roman Kluz